Akademia Morska w Szczecinie - Strona Główna
 

 

 JESZCZE O BANDERZE

             „BANDERĘ STAW” - ta komenda marynarska, żeglarska na okrętach wojennych, statkach handlowych czy jachtach sportowych, zawsze była, jest i będzie zapowiedzią momentu uroczystego i doniosłego.

 

           Bandera jest znakiem przynależności okrętu wojennego, statku handlowego czy jachtu sportowego do państwa, a raczej do narodu, którego banderę podnosi. Bandera zawsze była, jest i będzie znakiem honoru i dumy narodowej. Zawsze doznawała i doznaje szczególnego szacunku marynarzy, którzy ją podnoszą na rufowym flagsztoku czy gaflu swojej jednostki.

            Statek w czasie uprawiania żeglugi obowiązany jest do podnoszenia bandery. Szczególnie tam, gdzie wymaga tego identyfikacja przynależności narodowej jednostki. Na pewno należy pokazywać banderę w portach, cieśninach, w kanałach oraz na redach portów. W czasie ruchu statku banderę przenosi się często na gafel. Statek nie podnoszący bandery może być uważany za statek piracki.

            Historia bander sięga średniowiecza. Statki kupieckie podnosiły bandery miasta nadmorskiego do którego należały. Wraz z rozwojem państwowości na masztach statków pojawiały się flagi królewskie a później państwowe.

            Polską banderę wojenną zaczęto podnosić w XVI wieku. Przez wieki bandera ta zmieniała swój wygląd, ale podstawowym znakiem na niej był zawsze biały orzeł. Bandera handlowa to płat biało-czerwonej materii, na białym pasie godło państwowe.

            Sejm z okresu powstania listopadowego 1831 roku pierwszy ustalił nasze barwy narodowe: biało-czerwone. Ustawa z dnia 19 lutego 1993 roku określiła obecny wizerunek orła jako herb Rzeczpospolitej Polskiej. Znak ten objęty jest szczególną prawną ochroną na równi z biało-czerwonymi barwami narodowymi.

            W wielu flotach świata funkcję bandery spełnia zwykła flaga państwowa lub jej uproszczony albo wzbogacony odpowiednik.

            Na znak żałoby opuszcza się banderę do połowy drzewca. Procedura jest następująca: najpierw podnosi się banderę do szczytu flagsztoku, a zaraz potem opuszcza ją do połowy masztu.

            Tradycyjnie banderę podnosi się o godzinie 8:00 rano, a opuszcza o zachodzie słońca. Statki będące w ruchu noszą banderę też podczas nocy na wodach wewnętrznych, a podczas dnia na wodach terytorialnych i wewnętrznych. Na pełnym morzu banderę wywiesza się z okazji świąt oraz w sytuacjach wymagających oddawania salutu.

            Wiele państw wymaga szacunku dla swych odznak państwowych. Uchybienia honorowi tych znaków mogą pociągnąć za sobą poważne następstwa. Szczególnie uczulone na to są młode państwa afrykańskie. Za nie wywieszenie w dzień lub za nie ściągnięcie w nocy bandery czy flagi kurtuazyjnej grożą bardzo dotkliwe kary tym bardziej, że często te kary idą do kieszeni kontrolujących, skorumpowanych urzędników.

            Powszechnym zwyczajem przy wchodzeniu lub schodzeniu ze statku czy okrętu jest oddawanie salutu banderze. Osoby cywilne – mężczyźni zdejmują nakrycie głowy. Kobiety, choć zwolnione od zwyczaju oddawania ukłonu banderze, powinny w czasie przechodzenia po trapie zachować spokój i powagę. Mundurowi salutują banderze. Ten zwyczaj szczególnie przestrzegany jest przez okręty wojenne, statki szkolne i żaglowce.

            Morskim zwyczajem jest aby statki handlowe, rybackie czy jachty sportowe spotykające okręty wojenne na morzu lub w porcie, oddawały salut banderą bez względu na przynależność państwową okrętu.

            Okręt salutowany odpowiada opuszczeniem bandery do połowy flagsztoku, po czym obie bandery powracają na poprzednie miejsce do topu drzewca. Najpierw jednak banderę podnosi okręt wojenny, a następnie statek handlowy.

            Tak samo salutuje się też nadmorskie czynne twierdze. Taki sam salut otrzymują niektóre pomniki. Statki wchodzące lub opuszczające port w Gdańsku zobowiązane są do salutowania pomnika Bohaterów Obrońców Westerplatte. Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że ten piękny gest coraz bardziej jest przez statki zaniedbywany.

            Do tradycji morskich należy również salutowanie i pozdrawianie wzajemne statków handlowych i rybackich, płynących pod tą samą banderą. Statki należące do tego samego armatora pozdrawiają się wzajemnie. Na pełnym morzu, gdy nie ma możliwości pozdrawiania się banderą, statki pozdrawiają się syrenami okrętowymi przez nadanie trzech długich i jednego krótkiego dźwięku.

            W praktyce przyjęły się pewne zasady salutowania:

l  statek wychodzący z portu pozdrawia statek wchodzący do portu,

l  statek wyprzedzający salutuje statek wyprzedzany,

l  statek w ruchu pozdrawia statek stojący – czy to na kotwicy, czy przy nabrzeżu lub w dryfie,

l  statek płynący kursem północnym oddaje honory statkowi płynącemu na południe,

l  statek płynący w kierunku zachodnim pozdrawia statek idący na wschód.

Wyżej omawiany zwyczaj pozdrawiania się statków opuszczeniem bandery wywodzi się z epoki żaglowców, kiedy to pozdrowienia wykonywano przez opuszczenie żagli.

            Niech mi będzie wolno przytoczyć piękny gest salutu:

„W poniedziałek 21 sierpnia 1972 roku o godzinie 08:24 Biała Fregata Dar Pomorza jako pierwsza przeszła linię mety regat Operation Sail – 72. Wielkie zwycięstwo polskiego żaglowca! Wielki sukces jego załogi. W 4 minuty i 44 sekundy później linię mety przeszedł „Gorch Fock”. Na znak salutu pokonanego dla zwycięzcy, dowódca szkolnego okrętu żaglowego Bundesmarine, kapitan Ernest von Witzendorff rozkazał na swoim żaglowcu opuścić wszystkie reje. Potem przepłynął wzdłuż burty zwycięskiego Daru Pomorza,  trzykrotnym rykiem syreną oddał salut. Załogi obu żaglowców ustawione wzdłuż burt oddały sobie nawzajem tradycyjny, żeglarski, „burtowy salut”.

            Jeszcze jeden przykład z Białej Fregaty:

„15 kwietnia 1977 roku odchodzącemu na emeryturę po 46 latach pracy na morzu kpt. ż.w. Kazimierzowi Jurkiewiczowi, wieloletniemu komendantowi Białej Fregaty,  Wyższa Szkoła Morska wyprawiła pożegnalną uroczystość, połączoną z nadaniem mu Orderu Sztandaru Pracy I klasy – jako jedynemu w historii Szkoły Morskiej jej pracownikowi. Ale kapitana Jurkiewicza czekało wkrótce jeszcze jedno – chyba dla niego ważniejsze pożegnanie.

Dar Pomorza wyruszał 23 kwietnia 1977 roku w kolejną podróż. Na nabrzeżu Pomorskim jak zwykle żegnały go tłumy ludzi. Wśród nich stary, siwy człowiek w marynarskim mundurze – kpt. ż.w. Kazimierz Jurkiewicz. Wcześniej, na pokładzie oddał dowództwo Białej Fregaty jednemu ze swoich wychowanków, kpt. ż.w. Tadeuszowi Olechnowiczowi.

            Żegnając z nabrzeża swój żaglowiec, kapitan Jurkiewicz powiedział do zebranych na pokładzie studentów Wyższej Szkoły Morskiej: „Szanujcie i dbajcie o ten statek. DAR POMORZA nie jest zwykłym statkiem i to nie ze względu na żaglowy napęd. Pamiętajcie, że w tym statku zrealizowały się marzenia Polaków o morzu”. Potem podszedł do grotmasztu i zastukał w jego drzewce, co w języku marynarskim, zgodnie z żeglarską tradycją, oznacza najlepsze życzenia pomyślnych rejsów.  We wszystkich portach, do których zawijał Dar Pomorza, na wejście i wyjście żaglowca „śpiewały” okrętowe syreny, łopotały w gali flagi kodu w salucie ceremoniału morskiego, zniżały się obce bandery.  Były to nie tylko pozdrowienia dla pięknej białej fregaty oraz romantyzmu minionej epoki żaglowców. Ryk syren, łopot flag, salut bander mówiły więcej: „Chwała polskiej banderze”.

            Pożegnaniu statków kończących swą służbę na morzu towarzyszy ceremonia uroczystego opuszczenia bandery. W ceremonii uczestniczy cała załoga, przedstawiciele armatora i zaproszeni goście. Ktoś wygłasza okolicznościowe przemówienie, nakreśla historię statku. Wreszcie pada komenda: „banderę opuścić”. Często tę banderę opuszcza sam kapitan. Istnieje zwyczaj, że zdjętą banderę zachowuje na pamiątkę ostatni kapitan statku. Często tak bywa, że przy opuszczaniu bandery orkiestra gra hymn narodowy.

            Z okazji różnych świąt narodowych czy morskich podnosi się na statkach czy okrętach galę banderową, przez podniesienie flag międzynarodowego zestawu kodu sygnałowego oraz proporców armatora.

            Istnieje wielka gala banderowa lub mała. Wielka gala polega na podniesieniu wielkiej bandery oraz, na szczytach masztów, podnosi się proporce armatora. Od dziobu, przez szczyty masztów do rufy, podnosi się spięte ze sobą flagi sygnałowe. Flagi sygnałowe spina się według następującego klucza: flagi AB cyfra 1, CD cyfra 2, EF cyfra 3, GH cyfra 4 i tak dalej. Jak zabraknie flag cyfrowych, wpina się trzy flagi zastępcze, a na końcu flagę kodu.

            Gdy statek jest w ruchu, bądź inne okoliczności nie pozwalają na podniesienie wielkiej gali (np. załadunek lub wyładunek) podnosi się małą galę flagową, przy której podnosi się tylko banderę oraz proporce armatora na dziobie i maszcie. Galę flagową podnosi się tak samo jak banderę o godzinie 08:00 a opuszcza przy zachodzie słońca.

            Praktyka międzynarodowa wymaga, aby statki handlowe, pasażerskie czy rybackie, wchodzące do obcego portu podnosiły na przednim maszcie flagę państwa na którego wodach aktualnie przebywają. Podnosi się na przednim maszcie flagę narodową – nie banderę tego państwa. Flaga ta nazywa się flagą kurtuazyjną i jest zewnętrzną odznaką podporządkowania się załogi statku miejscowym organom władzy w dziedzinie porządku i bezpieczeństwa na terenie portu. Niezależnie od tego, załoga statku podlega przepisom prawa swojej bandery, regulującym stosunki wewnętrzne na statku.

            Oczywiście wyżej opisane tradycje i zwyczaje dotyczą polskich statków podnoszących polskie bandery. Podnoszenie na statku, który jest własnością Państwa Polskiego, innej aniżeli polskiej biało-czerwonej bandery uważam za patologiczne zboczenie. Jednocześnie usprawiedliwiam załogi tych statków, które są obywatelami Państwa Polskiego, a banderę, którą zmuszeni są do podnoszenia na rufowym flagsztoku traktują jak kawałek obojętnego dla nich płótna. Winy za ten stan rzeczy nie ponosi armator, który dba o ekonomiczną stronę swojej działalności. Wina leży po stronie organów, które w naszym państwie stanowią  prawo – czyli kolejnych polskich parlamentów i rządów. Jak widać nasze prawo jest tak „ułomne”, że dopuszcza podnoszenie różnych bander na polskim statku, który jest majątkiem Państwa Polskiego.

            W obecnej sytuacji prawnej można liczyć na rozwój żeglugi ze statkami z biało-czerwoną banderą na rufie pod warunkiem, że stworzy się armatorom warunki konkurencyjne do takich, w jakich pracują floty na świecie. Wówczas polscy armatorzy na pewno wrócą pod narodową polską banderę. Niestety, jak na razie warunków tych nie widać.

 

 

Zebrał i opisał 

Wiktor Czapp