Akademia Morska w Szczecinie - Strona Główna
 

 

Historie niektórych dzwonów okrętowych

 

            W wiekach XIX i XX na całym świecie zaczęły powstawać muzea morskie. Między innymi eksponatami gromadzono też dzwony okrętowe.

            W dzwonach okrętowych ceniono nie tylko dzieła sztuki ludwisarzy, ale  stanowiły one również czasami jedyną pamiątkę po pięknych i sławnych niegdyś żaglowcach, okrętach wojennych czy statkach handlowych.

   

         W zbiorach Muzeum Morskiego w Greenwich pod Londynem dumą zbiorów jest dzwon z napisem „PACK AND CHAPMAN – LONDON FECIT 1778”, „pochodzący z żaglowca „DREADNOUGHT” zbudowanego w w 1778 roku w Portsmouth – uczestnika bitwy pod Trafalgarem.      

            Słynny jest dzwon z fregaty „La LUTINE”.            Fregata ta zbudowana została w stoczni francuskiej w 1785 roku, którą w czasie jednej z bitew morskich przejęli Anglicy. 9 października 1799 r. fregatę tę załadowano cennym ładunkiem w postaci sztab złota i srebra oraz większą ilością pieniędzy, którymi miano opłacić wojska brytyjskie stacjonujące na kontynencie. Portem docelowym był Hamburg, do którego  żaglowiec nigdy nie dotarł. W ciężkim sztormie zatonął, na północ od Holandii, pomiędzy wyspami Vlieland i Terschelling.

            Anglicy dopiero po prawie 60 latach, a dokładnie w 1859 roku, zlokalizowali wrak, wydobyli złoto,  pieniądze, i również i dzwon okrętowy.

            Dzwon po renowacji zawisł w głównej sali siedziby Towarzystwa Ubezpieczeniowego Lloyda w Londynie. Od tej pory pojedynczy klang tego dzwonu oznajmiał smutną wiadomość o zatonięciu lub zaginięciu statku czy żaglowca na morzu. Natomiast rzadziej był słyszany podwójny klang tego dzwonu, a obwieszczał on radosną nowinę o pojawieniu się jednostki uznanej wcześniej za straconą.

            Obecnie dźwięk dzwonu sygnalizuje zgromadzonym w sali interesantom, że za chwilę zostanie ogłoszona wiadomość dużej wagi.

            Gdy w 1960 roku powstało w Gdańsku Centralne Muzeum Morskie, pracownicy rozpoczęli poszukiwania eksponatów związanych z morskimi tradycjami polskiej floty. Między innymi obiektem zainteresowania były dzwony okrętowe.

            Po wielu staraniach, przy pomocy wielu osób, zgromadzono ciekawą kolekcję historycznych dzwonów okrętowych. Nie sposób opisać wszystkie, jednak spróbuję przypomnieć historię niektórych z nich.

            Najstarszy dzwon z datą 1866 należał do trzymasztowego barku „LORELEY” o pojemności około 162 łasztów, tj. 335 ton rejestrowych. Zbudowany został dla armatora Wilhelma Maacka przez stocznię H. Rickman w Rostocku w roku 1863.

            Statek ten pracowicie kursował pomiędzy portami północnej Europy. W starych księgach pilotów gdańskich trzykrotnie odnotowano jego przyjście na redę gdańskiego portu. 15 listopada 1887 roku, podczas silnego sztormu, „LORELEY” utknął na mieliźnie w pobliżu wejścia do portu gdańskiego. Statek rozbił się i zatonął. Załogę ewakuowano na ląd. Szczątki wraku odnaleziono jesienią 1977 roku. Stały się one obiektem badań ekipy nurków Centralnego Muzeum Morskiego, a wynikiem tych badań było odnalezienie dzwonu okrętowego opisanego żaglowca.

            Kolejny dzwon okrętowy pochodzi z angielskiego parowca towarowego „GRAIGLANDS 1884”. Zbudowała go stocznia Irvine and Co w Hartlepool w 1884 roku dla armatora Hardy, Wilson and Co. z siedzibą w Hartlepool.

            W 1900 roku statek ten został sprzedany. Kupił go armator Rederiaktieb Sundet ze Szwecji. Nowy właściciel zmienił jego nazwę na „ÖRESUND” z portem macierzystym Helsingborg.

            W 1937 roku sprzedano ten statek armatorowi z Tallina, lecz dzwon okrętowy pozostał w Szwecji.  Dzwon ten trafił do Polski w 1947 roku wraz z zakupionym w Szwecji parowym lodołamaczem BRYDEREN, który w Polsce otrzymał nazwę „POSEJDON”. Zbudowała go stocznia Kockums Mekaniska Verkstad A.B. w Malmö w roku 1884. „POSEJDON” pływał pod polską banderą do 1960 roku. Był on w owym czasie jednym z najstarszych pływających statków na świecie.

            Ciekawa jest historia dzwonu z napisem „NEWTON 1890”. Pochodzi on z parowca zbudowanego w 1890 roku w stoczni P. Larsson Varf w Thorskog w Szwecji. Parowiec ten kilka razy zmieniał swoją nazwę. Nazywał się „Viksten”,  „Wiborg II” i Newton. Parowiec ten kupił armator Wolnego Miasta Gdańska (Danziger Seetransport G.m.b.H.) i zmienił mu nazwę na „HAFNIA”.

            Po drugiej wojnie światowej statek ten przejęty został przez Polskę. Do maja 1948 roku pływał w Żegludze Polskiej pod nazwą „NYSSA”. W 1948 roku statek złomowano, ale dzwon okrętowy przeniesiono na zbiornikowiec „RYSY” należący kolejno do Gdynia Ameryka Linie Żeglugowe,  do Polskich Linii Oceanicznych i wreszcie do przedsiębiorstwa usługowego „Port-Service”.

            Tankowiec „RYSY” ex „Blexen” zbudowała stocznia w Oberhausen – Hamburg w 1942r.  Służył on jako jednostka pomocnicza dla Kriegsmarine.

            W czasie działań wojennych statek ten został zatopiony w basenie portowym w Gdyni. Po wojnie, wydobyty w 1946 roku przez Polskie Ratownictwo Okrętowe  i odbudowany w Stoczni Gdyńskiej pływał pod nazwą „RYSY” do 1977 roku.

            W latach 1895 – 1914 pływał parowy jacht o nazwie „CHRISTA”. Należał on do austro-węgierskiego poddanego polskiego ziemianina Ignacego Korwina Milewskiego, który kupił go od austro-węgierskiego admirała, arcyksięcia Karola Stefana. Nowy właściciel zmienił nazwę jachtu z „CHRISTA” na „LITWA”. Jacht ten pływał po wodach Morza Śródziemnego i wokół Europy, dwukrotnie zawijał do Gdańska.

            Przed wybuchem II wojny światowej jacht został sprzedany armatorowi meksykańskiemu. Dalsze losy jachtu nie są znane.

            Dzwon natomiast z tego jachtu pojawił się na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, gdzie aż do 1977 roku podawał sygnał biegaczom długodystansowym o rozpoczęciu ostatniego okrążenia.

            Na usilne starania Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku dyrekcja stadionu przekazała dzwon do zbiorów muzealnych.

            Najładniejszy i najbardziej reprezentacyjny dzwon zawieszony jest na statku-muzeum „DAR POMORZA”. Po zwycięstwie w regatach dużych żaglowców „Operation Sail 72” komendant kpt. ż. w. Kazimierz Jurkiewicz przyjął w posiadanie dzwon, który słusznie został nazwany „DZWONEM ZWYCIĘSTWA”.

            Dzwon jest nagrodą gazety „Głos Wybrzeża” - Rejs Roku. Zaprojektował go artysta grafik „Głosu Wybrzeża” Zdzisław Król. Wykonany został z metalu ofiarowanego przez elbląski „Zamech”, a odlany w sławnej ludwisarni mistrza Eugeniusza Felczyńskiego.

            Napis jest odlewem wypukłym na górnym obwodzie płaszcza dzwonu i brzmi:

„WIELKA NAGRODA HONOROWA MINISTRA ŻEGLUGI I RED. GŁOSU WYBRZEŻA”. Na dolnym obwodzie napis głosi:

„ZA ZWYCIĘSTWO W REGATACH „OPERATION SAIL 72” NA TRASIE COWES-SKAGEN POD DOWÓDZTWEM KPT. Ż. W. KAZIMIERZA JURKIEWICZA”. Pośrodku płaszcza widnieje napis: „DAR POMORZA”.

            Dziś, kiedy „Dar Pomorza” pełni funkcję muzeum na wodzie, dzwon ten cieszy serca zwiedzających i napawa dumą tych wszystkich, którzy się do tego zwycięstwa przyczynili – do sukcesu „Daru Pomorza” w służbie pod biało-czerwoną banderą.

            W niezwykłych okolicznościach odnaleziono zaginiony dzwon okrętowy z dwumasztowego żaglowca „GENERAŁ ZARUSKI”.

            W 2003 roku, po latach eksploatacji, zdewastowany i nie pilnowany należycie żaglowiec stał zacumowany przy nabrzeżu w Jastarni.  Jego ówczesny armator Zarząd Główny Ligi Obrony Kraju w Warszawie nie miał pieniędzy na jego remont.

Dzwon zaginął prawdopodobnie w tym czasie. Ktoś oprócz zaszczytów wyniósł z pokładu dzwon okrętowy. Po usilnych poszukiwaniach ustalono, że znajduje się on prawdopodobnie w jednej z restauracji na południu Polski.

            W marcu 2008 roku pojawił się w Gdańsku człowiek pragnący zachować anonimowość, który nieodpłatnie przekazał dzwon obecnemu armatorowi żaglowca – Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji w Gdańsku. Darczyńca powiedział, że jest miłośnikiem morza, bywał w Jastarni i widział tam żaglowiec „GENERAŁ ZARUSKI”. Dzwon trafił do ofiarodawcy z jarmarku staroci w Jeleniej Górze, gdzie  go kupił.  Eksperci stwierdzili, że dzwon jest oryginalny i pochodzi z 1939 roku, gdy żaglowiec zbudowano w Szwecji. Świadczy o tym wygrawerowany na nim napis „GENERAL ZARUSKI” zamiast poprawnego słowa „GENERAŁ”, bo w języku szwedzkim nie istnieje litera „Ł”.

            Cennym nabytkiem Centralnego Muzeum Morskiego jest dzwon z wraku statku „Wilhelm Gustloff” wydobyty przez nurków Polskiego Ratownictwa Okrętowego. Dla przypomnienia „Wilhelm Gustloff” został 30 stycznia 1945 r. storpedowany przez radziecki okręt podwodny S-13. Dzwon ten długo zdobił pomieszczenia Polskiego Ratownictwa Okrętowego a w roku 2008 został przekazany do Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku i zasilił zbiory dzwonów okrętowych tegoż muzeum.

            Dzwony nie tylko używane są na statkach i okrętach, ale też na lądzie dla ceremonii i praktyk religijnych. Warto wspomnieć o dzwonie nazwanym:

„DZWONEM JANA PAWŁA II”

Fundacja Polonii Południowoamerykańskiej ufundowała i ofiarowała kościołowi w Urugwaju dzwon ważący 420 kg., wykonany w Polsce przez ludwisarnię Felczyńskich w Tarciszewie koło Gliwic. Dzwon ten zawisł w kaplicy pod wezwaniem błogosławionej siostry Franciszki Rubato, beatyfikowanej przez Papieża Polaka Jana Pawła II i stąd jego nazwa.

            Kaplica w której znajduje się ten dzwon usytuowana jest w najruchliwszym punkcie Montevideo, na placu Trzech Krzyży obok pomnika Krzyża Papieskiego.

            Na płaszczu dzwonu istnieje w odlewie wizerunek papieża Jana Pawła II oraz wypukły napis: „S.S. Juan Pablo II”.

            Dzwony odlewane są z brązu, mosiądzu albo staliwa. Najczęściej jednak ze spiżu – jest to stop miedzi, cyny, cynku i ołowiu. Niektórzy bogaci fundatorzy dodają do stopu trochę złota lub srebra, ale to nie ma żadnego wpływu na jego dźwięk.

            Dzwony należą też do instrumentów muzycznych z grupy perkusyjnych. Źródło ich dźwięków stanowią drgania wywołane uderzeniem „serca” lub młotkiem.

            Na koniec refleksja: szkoda tylko, że coraz więcej wypracowanych przez  pokolenia ludzi morza akcentów upiększających pokłady statków i okrętów, znika z nowo budowanych jednostek.

            Wymyślne w kształcie dzwonnice i pięknie zdobione ornamentami dzwony okrętowe odeszły już w przeszłość. Pozostały substytuty dawnych dzieł sztuki ludwisarskiej. Obecne seryjnie odlewane dzwony, bez szlachetnego dźwięku, traktowane są przez załogi jedynie jako wymagane przepisami elementy stałego wyposażenia statku.

            Jedynie na dużych szkolnych żaglowcach czy okrętach wojennych dzwony są czyszczone regularnie do połysku oraz wybijane są na nich tradycyjne marynarskie „szklanki”, tak jak to bywało przed laty, w epoce żaglowców.

 

Zebrał i opisał

Wiktor Czapp