Akademia Morska w Szczecinie - Strona Główna
 

 

Historie niektórych dzwonów okrętowych

 

            W wiekach XIX i XX na całym świecie zaczęły powstawać muzea morskie. Między innymi eksponatami gromadzono też dzwony okrętowe.

            W dzwonach okrętowych ceniono nie tylko dzieła sztuki ludwisarzy, ale  stanowiły one również czasami jedyną pamiątkę po pięknych i sławnych niegdyś żaglowcach, okrętach wojennych czy statkach handlowych.

   

 

KRÓTKA HISTORIA LODOŁAMACZA „STETTIN”

 

Stocznia STETTIN ODERWERKE zbudowała w 1933 roku holownik – lodołamacz, któremu nadano imię STETTIN. Uroczystość podniesienia bandery odbyła się 16 listopada 1933 roku. W tym czasie rządziła już w Niemczech „brunatna szajka”, a więc bandera była hitlerowska. Wejście do służby nowego nabytku otrzymało należytą propagandową oprawę.

 

HISTORIA JEDNEGO WRAKU

           

HISTORIA WRAKU LEŻĄCEGO NA MIELIŹNIE W REJONIE GÓRY SZWEDÓW NA PÓŁWYSPIE HELSKIM

            Na Bałtyku u brzegów Półwyspu Helskiego, w okolicy latarni morskiej Góry Szwedów, na głębokości 4-6 metrów, około stu metrów od plaży, leży wrak niewielkiego okrętu wojennego. Gdy odbywałem w 1954 roku służbę wojskową, stacjonowałem w jednostce wojskowej Marynarki Wojennej na Helu, często chodziliśmy z kolegami w czasie wolnym od zajęć na Górę Szwedów na relaks. W tamtym czasie część wraku była jeszcze widoczna nad powierzchnią wody. Wiem, że wrak tego okrętu służył przez dłuższy czas jako cel dla ćwiczących jednostek wojskowych. Ze względu na bliskość brzegu oraz panujące tu silne prądy wrak bywał mniej lub bardziej zasypywany piachem, aż w końcu schował się pod powierzchnią wody.

  

 

FIGURY  GALIONOWE SŁUŻYŁY DAWNIEJ

 JAKO NAZWA JEDNOSTKI

 

W dawnych, starożytnych czasach okręty i statki handlowe wielu państw uprawiające żeglugę nie miały wymalowanych tak jak dziś nazwy statku. Pismo bowiem nie spełniało jeszcze takiej roli jaką spełnia obecnie, po prostu nie było powszechnie znane. Jednostki nosiły na dziobach czy rufach figurę na przykład tygrysa, a więc statek zwał się „TYGRYS”, a jeżeli delfina, to nosił nazwę „DELFIN”

 

 

Legenda „Latający Holendrzy”  to nie tylko przywilej minionej epoki żaglowców – to zdarza się także obecnie

 

            Kapitan Peter van der Becken dowodził wielkim holenderskim żaglowcem. Słynął z tego, że grzeszył ponad miarę, był okrutny wobec załogi na morzu.

 

            Pewnej podróży, a było to w rejonie Przylądka Dobrej Nadziei, w ciężkim sztormie przeklinał, najgorszymi bluźnierstwami obrzucał marynarzy, bluźnił na cały świat i Boga. Gdy Stwórca zjawił się na pokładzie, by ratować załogę i pasażerów, kapitan bluźnierczo śmiejąc się strzelił do niego z pistoletu. Wówczas Bóg odezwał się do arcygrzesznika: „Nie zaznasz spokoju ani sprzyjającej pogody. Wieczny sztorm będzie twą bryzą, a widok twojego okrętu mknącego wśród huraganów, stanie się zwiastunem nieszczęścia dla wszystkich, którzy zobaczą cię na własne oczy”.