Akademia Morska w Szczecinie - Strona Główna
 

 

 

Marynarska komenda

 „DO BANDERY – BANDERĘ STAW”

Była i jest zawsze zapowiedzią momentu doniosłego i uroczystego. Bandera jest i będzie znakiem przynależności – statku handlowego, statku rybackiego, okrętu wojennego czy jachtu sportowego – do bandery państwa, którą jednostka podnosi.

Bandera zawsze była znakiem HONORU i DUMY narodowej.

Bandera doznawała zawsze szczególnego szacunku ze strony załogi statku, czy okrętu, która ją podnosiła na rufowym flagsztoku czy gaflu jednostki.

Szeroki dostęp do morza po drugiej wojnie światowej sprawił, że staliśmy się wręcz potęgą morską na rynku światowym. W latach 80-tych wydawało się, że ten wielki ruch społeczny w Gdańsku i Szczecinie, który przywrócił nam pełną suwerenność, przyczyni się do szczególnego, jeszcze większego rozwoju gospodarki morskiej. Stało się jednak inaczej.

Bandera polska zniknęła z mórz i oceanów świata.

Wielcy Mądrzy Polacy – twórcy naszej polskiej floty „przewracaną się w grobach”. Oni wpajali nam, uczniom Szkół Morskich i społeczeństwu polskiemu, że każdy polski statek, to nowe terytorium Polski, to nowy warsztat pracy, to nowy skarb Narodu, to chwała i rozgłos imienia polskiego w świecie.

Od pierwszego dnia pobytu w szkolnictwie morskim i później na pokładach naszych polskich statków, przyświecało mi hasło dumnego niesienia tej naszej biało-czerwonej na rufowym flagsztoku. Całe swoje zawodowe życie właśnie to czyniłem i dlatego nie mogę się pogodzić z przejściem naszych statków pod obce bandery.

Polskie statki o typowych patriotycznych nazwach jak: SOLIDARNOŚĆ, ARMIA KRAJOWA, SZARE SZEREGI, ORLĘTA  LWOWSKIE, LEGIONY POLSKIE  czy POLSKA WALCZĄCA podnoszą na swych rufowych flagsztokach bandery wysp VANUATU.

Jestem przekonany, że 90% społeczeństwa polskiego nie potrafi wskazać na mapie świata, gdzie leżą wyspy VANUATU.

Krótkowzroczna polityka morska władz państwowych dopuszcza popełnianie błędów, które będą trudne do naprawienia i błędy te srodze się na nas zemszczą. Niestety, w ojczyźnie naszej gospodarkę morską pozostawiono samą sobie. Odnosi się wrażenie, że jak padną wszyscy armatorzy, to ministrowie i ministerialni urzędnicy otrzepią ręce z westchnieniem ulgi: „no to problem mamy z głowy, rozwiązał się sam.”

Jesteśmy obecnie świadkami upadku naszych ambicji morskich. Hańbą jest, że w ogóle doszło do wyflagowania polskich statków, które stanowią majątek państwowy. Nie zrozumiany jest fakt, że wyflagowanie polskich statków odbyło się w majestacie polskiego prawa, które stworzyły kolejne polskie parlamenty. Kolejne rządy nie potrafiły zahamować procederu zmiany polskiej biało-czerwonej bandery na różne bandery nazywane banderami wygodnymi.

Zabiegi powrotu biało-czerwonej na polskie statki trwa już 10 lat, a postępu w sprawie nie widać. Wszyscy tylko dyskutują, a wyniki są prawie żadne.

Życzę młodszym kolegom po fachu, aby nastały dla nich znowu dobre czasy, aby mogli kontynuować hasło naszego pokolenia wyrażające dumę na widok powiewającej cudownej Biało-Czerwonej z orłem w koronie na białym tle.

Jeszcze jedna uwaga:

Dnia 13 lipca 1930 roku, gdy DAR POMORZA podnosił polską banderę, ojciec chrzestny tego żaglowca – minister Eugeniusz Kwiatkowski, jeden z twórców portu gdyńskiego i Polskiej Marynarki Handlowej napisał w księdze pamiątkowej:

„Polska bez własnego wybrzeża i bez własnej floty nie będzie nigdy ani zjednoczona, ani niepodległa, ani samodzielna gospodarczo i politycznie, ani szanowana w wielkiej rodzinie państw i narodów, ani zdolna do zabezpieczenia warunków bytu, pracy, postępu i dobrobytu swym obywatelom”

Słowa te do dnia dzisiejszego są aktualne, a może należałoby powiedzieć  - aktualne zwłaszcza dzisiaj, mimo że minęło 81 lat od ich napisania.

                                   Swoją opinię na temat biało-czerwonej bandery wyraził

                                                                                              Wiktor Czapp kpt ż.w.